Testudos |
Korwin-Mikke, o-o! |
|
|
Dołączył: 10 Wrz 2007 |
Posty: 498 |
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Skąd: Głogów |
|
|
 |
 |
 |
|
Czas bogów skończył się. Zapadli w sen.
Po nim nadszedł czas synów bogów, istot nadludzkich, lecz nie boskich.
A teraz?
Czas synów bogów kończył się. Razem z nimi umierał świat...
Było ich dziewięciu.
Narodzili się o północy, podczas pełni księżyca. W ten dzień gwiazdy eksplodowały światłem. Wilki zawyły w lasach. Ludzi obudzili się. Nikt tej nocy nie spał. Chmury miotały piorunami i cieły deszczem.
Na świat przyszli synowie bogów. Dziewięciu.
Ulryk, ponury pan mrozu i zim.
Arenthia, piękna pani lasów.
Mirmil, król mórz i oceanów.
Silvana, wojownicza niewiasta, pani ognia i gromów.
Turoonoog, niszczyciel światów, barbarzyński pan nocy.
Crysania, radosna pani zwierząt.
Gluk, złotowłosy pan wojny.
Ervana, dobrotliwa pani życia, opiekunka chorych.
Wszyscy zginęli.
Zabiło ich dobro, duma, szlachetność i honor.
Pozostał jeden.
Tarij. Przeklęty. Kreatura bez honoru.
On przeżył. On żyje. I będzie żył.
Wyklęty, bez przyszłości. Obojętny na cierpienie innych. Bestia. Zwierzę, nie człowiek. Syn bogów.
Póki żyje, świat będzie istniał. Gdy skona, świat zginie razem z nim. Wszystko umiera. Umiera razem z Tarijem. Syn bogów, a jednak, śmiertelny, Wyklęty, odtrącony. Zagłada jest nieunikniona.
A jednak...?
Ostatni. Nadzieja dla świata.
Proroctwo mówi, że teraz tylko on może ocalić świat. Jak?
Tylko bogowie wiedzą. A oni zapadli w sen.
Los świata jest w rękach jednej, podłej kreatury...
I jak? :P |
|