Testudos |
Korwin-Mikke, o-o! |
|
|
Dołączył: 10 Wrz 2007 |
Posty: 498 |
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Skąd: Głogów |
|
|
 |
 |
 |
|
Miniaturka
Pojedynek na opowiadania rozpoczął się.
Naprzeciw siebie stało dwóch kolosów pisarstwa.
Pierwszy nazywał się Słowo, a moc w nim była wielka.
Mianem drugiego było Zdanie, a jego wyobraźnia, gdyby była wodą, mogłaby zalać cały świat, aż po wierzchołki gór.
W tej walce jeden z nich upadnie i nigdy się nie podniesie.
Starcie tytanów rozpoczęto!
Słowo pierś osłaniając "Odą do płomieni" ruszył na wroga z wzniesionym "Rycerzem Śmiałym". Zdanie nie czekał. Rzucił się do ataku wywijając "Diabelnym Szlakiem" i "Synem Bogów".
Pisarskie twory kolosów zderzyły się ze sobą, w wymianie morderczych ciosów. Litery pofrunęły na boki. W "Diabelnym Szlaku" aż poprzetrącało akapity.
Kolosy starły się. Ciosy opowiadań-oręży padały i były blokowane przez opowiadania-zasłony. Zdania trzaskały, akapity pękały, litery sypały się na boki. Kropki i przecinki fruwały wokół. Strony pruły się na kawałki, latały wokół walczących. Siedmiokrotnie ścierający się musieli wymieniać broń.
Słowo dzierżył ciężkiego, oburęcznego "Władcę", a Zdanie walczył "Rodem Atlantów", orężem lekkim, a zasłaniał się masywnym i jakże ciężkim i wytrzymałym "Nad Niemnem". Zdanie skoczył w dół, unikając potężnego ciosu Słowa i uderzył "Rodem Atlantów".
Cios był udany, jednak nie morderczy. W pył rozsypała się ortografia kolosa.
Zdanie uśmiechnął się złośliwie. Słowo wybełkotał coś niepoprawnego i zadał cios. Uderzenie potężnego "Władcy" nie zrobiło żadnego wrażenia na ciężkostrawnym "Nad Niemnem". Oburęczny oręż ranionego kolosa wygiął się i trzasnęły jego szwy. Zapisane karty runęły na ziemię. Słowo ryknął i rzucił się bez broni na przeciwnika.
Raniony tytan odepchnął przeciwnika na bok i sięgnął po jedno z opowiadań. Trafił na "Kosiarza".
I znów zderzyli się ze sobą. Teraz jednak to było ostatnie starcie. Słowo z furią atakował. Ciosy "Kosiarza" rozłupały "Ród Atlantów" na dwie części. litery, kropki, przecinki i myślniki walały się po ziemi. Tytani walczyli brodząc po kolana w czerniących się znakach, potrzaskanych zdania, wydartych stronicach, zgruchotanych dialogach i zmiażdżonych akapitach. Z każdym ciosem padały zastępy literackich wytworów przelanych z umysłu autora na papier.
Epicka była ta bitwa. Słowo z wściekłością w oczach i ogniem w rękach tłukł niemiłosiernie cofającego się Zdanie, który tylko parował ciosy niewzruszonym "Nad Niemnem".
Tytani przecierali się przez może czarnej, atramentowej śmierci. Grzmoty uderzeń rozlegały się nad światem.
Każdy kolos dzierżył nieśmiertelne dzieło. Jednak Słowu udało się wybić oręż Zdania z jego rąk. Zdanie rozejrzał się przerażony. Jego dzieło utonęło w oceanie czerni.
Słowo uderzył.
Cios był straszliwy. Zmiażdżył całkowicie styl i wyobraźnię Zdania, który lamentując osunął się na ziemię.
Słowo odwrócił się i oddalił. Wygrał. Zdanie pogrążył się w zapomnieniu... |
|